Naukowcy alarmują, że Bałtyk umiera. Znajdziemy w nim już całe obszary, w których życie wymarło. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

Życie kwitnie w wodach dobrze natlenionych, a dostępem do światła słonecznego. Rosną tam rośliny denne, żywią się wśród nich zwierzęta. Takim był Bałtyk. Jednak za sprawą nieumiarkowanego używania przez ludzi fosforu i azotu, pierwiastki te trafiają wraz ze ściekami i wodami powierzchniowymi do rzek, a nimi – do morza. Powoduje to użyźnienie Bałtyku – daje impuls do masowego rozwoju glonów, które unosząc się, zatrzymują światło słoneczne, które nie dociera do niższych obszarów. Obumarłe glony, rozkładają się i zużywają przy tym tlen. Może obumiera.

Ogromne ilości tych pierwiastków znajdują się w ściekach komunalnych. Oczyszczamy je m.in. po to właśnie, żeby pozbyć się z nich azotanów i fosforu i zapobiec ich przeniknięciu do wód powierzchniowych. I tak ratujemy Bałtyk.